poniedziałek, 17 marca 2014
gap year lepszy niż studia
Alan Rickman w jednym z wywiadów powiedział kiedyś zdanie, z którym za pewne znaczna większość moich rówieśników się zgodzi: "Przekleństwem naszych czasów jest to, że wymagają od ciebie, byś w wieku 16 lat wiedział, co chcesz robić w życiu i tej decyzji się trzymał." Klasa maturalna to ten moment kiedy należy podjąć dużo ważnych decyzji. Przedmioty maturalne, temat prezentacji, kierunek studiów. Nieodpowiedni kierunek studiów to nic takiego przecież po roku można zawsze zmienić swoją decyzję.. a co w sytuacji gdy dopiero pracując jakiś czas w 'wyuczonej' profesji zorientujemy się, że to jednak nie 'to' ? Mam tylko 18 lat, za mało w życiu ze sobą przeżyłam, żeby móc przypuszczać, że dzisiaj podjęta decyzja za 10 lat nadal będzie wydawała się tą najlepszą nie jestem pewna nawet jaka na dzień dzisiejszy byłaby najlepsza. Wielu moich znajomych ma sprecyzowane plany dotyczące swojej przyszłości, niekoniecznie dlatego, że są gotowi na podjęcie tak ważnej decyzji ale zwyczajnie dlatego, że tego wymaga od nich system. Ja od najmłodszych lat zawsze skrupulatnie planowałam swoje dorosłe życie, w wieku lat trzech wszystko wydawało się takie proste: pójdę na medycynę, skoczę studia, kupię psa, urodzę dziecko (pies w tym czasie miał czekać pod szpitalem) i dalej wszystko będzie wspaniałe. Od tego czasu minęło prawie 16 lat i dumnie mogę powiedzieć, że nie mam żadnych planów na przyszłość bo jestem jeszcze życiową gówniarą ( co to jest 18 lat w świecie, gdzie ludzie dożywają 100 a nawet więcej) na taką decyzję zupełnie nie gotową. We wrześniu, pod wpływem stąpającej mi po piętach deklaracji maturalnej zastanawiałam się co mogę zrobić by poznać siebie i wybrać swoją zawodową ścieżkę z czystym sumieniem. Znalazłam gdzieś w internecie informację o programie au pair w USA. Pomyślałam, że to idealna dla mnie propozycja, nie tylko dlatego, że Stany brzmią lepiej niż Polska, a ubrania są tam nieporównywalnie tańsze. Wyjazd do nowego kraju, nowi znajomi, nowa kultura, nowa 'rodzina', to wszystko brzmi jak idealna okazja by zdefiniować na nowo siebie. Lubię myśleć o sobie jako o nieulegającej wpływowi środowiska, nie ma jednak po co się okłamywać, to środowisko definiuje mnie od najmłodszych lat i mam wielkiego pecha, że jest to wielkomiejskie środowisko 'wielkowiejskiej' Warszawy. Kiedy zmienię środowisko może się okazać, że inne rzeczy niż dotychczas sprawiają mi przyjemność. Będę również miała okazję pośmiać się z tego jak bardzo ulegałam wpływowi otoczenia, żyjąc w przekonaniu, że wcale tak nie jest. Zdecydowałam się więc na gap year w USA. W moim odczuciu brzmi to znacznie lepiej niż 'zdecydowałam się na pierwsze lepsze studia a po roku jak będę wiedziała co chcę robić to zmienię albo i nie zmienię bo mi się nie będzie chciało'.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz