środa, 7 maja 2014

Grunt to się nie poddawać :)

Jutro mija miesiąc odkąd czekam na pierwszy match (jestem chyba rekordzistką). Zgodnie z zasadą, że szczęściu trzeba czasem pomóc postanowiłam zmienić coś w swoim profilu. Padło na ten nieszczęsny filmik, który muszę przyznać - miałam słaby. Nieszczęsny ponieważ w moim odczuciu to najtrudniejsza rzecz w całym procesie aplikacyjnym. Na początku gdy zdecydowałam się na wyjazd, wykonałam listę rzeczy do zrobienia, umieściłam tam nawet zrobienie zdjęć do profilu a o filmiku ani słowa i to nie przypadkiem. Myślałam sobie bowiem, że jest to najprostsze, najszybsze i nie ma nawet sensu wpisywać tego na listę, bardzo się pomyliłam. Wszyscy doskonale umiemy poinstruować innych co w takim filmiku powinno się znaleźć oraz jak powinien wyglądać, gdy jednak sami mamy taki film zrobić - pojawia się problem. Autopromocja jest bardzo trudnym przedsięwzięciem - łatwo w niej przesadzić dlatego zwykle wszyscy idą w przesadną skromność, która jest słabą formą reklamy. Reklamą właśnie to krótkie wideo nazywam ponieważ jestem przekonana, że rodzinki najpierw włączają filmik potencjalnej au pair a dopiero potem czytają list jeśli film ich do tego zachęci. Łatwo więc takim filmikiem schrzanić pierwsze wrażenie i jednocześnie stracić szansę na powalenie rodzinki na kolana swoją osobą przez skype :). Mój nowy filmik jest więc trochę jak ja - dynamiczny, radosny i trochę spontaniczny. Czekam aż zostanie wrzucony na mój profil i pociągnie za sobą stado zainteresowanych rodzin :D. Jeśli jednak nowy film nie pomoże to chyba już nic mi nie pomoże bo doświadczenia mam dużo, list też do najgorszych nie należy a to chyba najważniejsze rzeczy. Trochę to wszystko co napisałam mało spójne ale mam nadzieję, ze pomaturalne zmęczenie mnie tłumaczy. Podsumowując - łączę duże nadzieje z nowym filmikiem i pełna pozytywnego myślenia wierzę w to, że od teraz wszystko będzie już tylko lepiej :) Poniżej wrzucam nową wersję filmiku:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz