czwartek, 19 czerwca 2014

Wizowe mity, prezenty oraz przedwyjazdowa gorączka.

Nie wiem jak Wy ale ja naczytałam się wiele o okropnych wnioskach wizowych, wielu godzinach poświęconych na ich wypełnianie oraz złożoności całego procesu wizowego. Gdy więc otrzymałam długo wyczekiwaną przesyłkę z agencji, z przerażeniem zabrałam się do wypełniania 'papierów' wizowych. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że żadnych papierów do wypełnienia nie ma tylko jeden formularz i to w dodatku przez internet. Dwukrotnie zdarzyło mi się, że nie byłam pewna co w okienkach powinno się znaleźć, wtedy szybko rzuciłam okiem na instrukcję z agencji, która jest bardzo dokładna i rozwiała moje wątpliwości. Po wypełnieniu formularza zarejestrowałam się na stronie ambasady, wypełniłam bardzo krótki formularz, wpłaciłam pieniądze i w 35 minut od otrzymania przesyłki byłam już zapisana na rozmowę wizową. Na rozmowę czekać nie musiałam prawie wcale bo zapisując się w piątek wolny termin był na poniedziałek. W ambasadzie czekanie trochę trwało ponieważ w kolejce przede mną było 50 osób, za to rozmowa z konsulem trwała może ze 2 minuty, nie chciał ode mnie zupełnie nic, żadnych referencji, informacji dotyczących mojej host rodziny. Zostałam zapytana o idee programu au pair, moje doświadczenie z dziećmi oraz o znajomość moich praw w USA. Kiedy tylko zaczynałam odpowiadać na pytania, zostały one ucinane w połowie, tak jak gdyby dokądś się panu konsulowi spieszyło. Na koniec usłyszałam, że z pewnością będę bawiła się wspaniale w Stanach i ma nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Spotkanie było umówione na 10:00, o godzinie 11:05 opuściłam teren ambasady.. Dwa dni później odebrałam paszport z wizą. Być może miałam szczęście jeśli chodzi o terminy, jeśli mowa jednak o wszelkich formalnościach to na prawdę nie ma się czego bać (chętnie służę pomocą :))

Po otrzymaniu wizy mogłam spokojnie zabrać się za kompletowanie prezentów dla moich hostów :) Kiedy już nabędę wszystkie to się nimi pochwalę na dzień dzisiejszy jednak chciałam powiedzieć tylko o jednym prezencie. Większość z nas decyduje się na zakup albumu o Polsce, ja nie chciałam jednak, żeby był to album zwyczajny, przedstawiający Pałac Kultury, Zamek w Malborku, Wawel itd. Szukałam bardzo długo i znalazłam absolutnie wyjątkowy album. Jego autorem jest szwedzki fotograf, który 11 lat temu otrzymał zlecenie na zdjęcia Polski do artykułu w pewnym czasopiśmie. W owym artykule opublikowano zaledwie jedną fotografię, Georg van der Weyden doszedł jednak do wniosku, że Polska zasługuje na całą książkę. Tak powstał niesamowity album, który pokazuje naszą ojczyznę z zupełnie innej perspektywy. Jego tytuł to 'Polska oczami obcokrajowca', do każdego zdjęcia dołączony jest krótki, czasem wzruszający, czasem zabawny podpis w językach polskim oraz angielskim. Na tej stronie możecie obejrzeć niektóre fotografie zawarte w albumie. Bez chwili zawahania album zamówiłam i mam nadzieję, że nie będzie opakowany w folię ponieważ sama chcę go obejrzeć ! :)

O przedwyjazdowej gorączce powiem bardzo szybko ponieważ w zasadzie jej nie ma. Wyjeżdżam za 18 dni i jakoś wciąż nie mogę sobie tego wbić do głowy, cały ten wyjazd wydaje się być nierealnym.
W zeszłym tygodniu rozmawiałam z Alex - moją poprzedniczką.. zapytałam jej czemu pomimo tego, że zostaje na miejscu i mieszka bardzo blisko od domu hostów, nie będzie się zajmowała dziewczynkami do mojego przyjazdu. W odpowiedzi usłyszałam, że jest trochę zmęczona i chce odpocząć bo 25.08 czeka ją coś ważnego, oczywiście domyślałam się, że chodzi o jej ślub... Znów zostałam zaskoczona ! Otóż ślub odbędzie się prawdopodobnie we wrześniu za to 25.08 na świat przychodzi jej dziecko.. (Nie zamierzam już nic w tym temacie dodawać, no może tylko informację o tym, że rok Alex jako au pair zakończył się 7.06 czyli w szóstym miesiącu ciąży).



5 komentarzy:

  1. czekam z niecierpliwością na post o prezentach dla HF! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpóźniej w przyszłym tygodniu się pojawi :)

      Usuń
  2. Konsul powiedział, że "ma nadzieję, że jeszcze się spotkamy.":D rozbawiło mnie do łez !
    Ja tego, z którym rozmawiałam, chętnie bym zobaczyła jeszcze raz, ha ha ! Był przeprzystojny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był przezabawny, na koniec zabrał mi paszport, powiedział 'bye-bye-bye' i pomachał mi :D Wcześniej żartował również, że nie jestem prawdziwą Polką skoro nigdy nie byłam na wakacjach w Egipcie. Niestety nie był przystojniakiem :<

      Usuń
    2. Trzeba było powiedzieć, że nie pogardzisz wakacjami w Egipcie:D

      Usuń