wtorek, 3 czerwca 2014
Russians everywhere..
Wygląda na to, że nikogo nie obchodzi moje ponad 1500h doświadczenia w opiece nad dziećmi, najważniejszą rzeczą w moim profilu jest krótka informacja na temat znajomości języka rosyjskiego. Match #2 również jest rodzinką angielsko-rosyjską. Tym razem mama jest Ukrainką, która studiowała w Moskwie, ojciec jest Amerykaninem, który biegle mówi po rosyjsku. Mają dwie córeczki - 8 i 10 lat. Pracy praktycznie wcale przy nich nie ma- odwieźć do szkoły na 8:30, odebrać o 15:30 i zająć się nimi do 19, przy czym zajmowanie się polega głównie na odwożeniu na zajęcia i zagonieniu ich do odrabiania pracy domowej. Rodzinka jest z Waszyngtonu, zapewniają au pair dużą sypialnie z łazienką i osobnym wejściem. Wszystko to brzmi idealnie - mało pracy, w miarę duże dzieci, jednak po przeczytaniu ich listu, który jest niezwykle zimny i schematyczny, mam mieszane uczucia. W poprzednim poście pisałam o tym, że nie wiem na ile ekscytacja tamtą rodzinką jest związana z nimi a na ile z tym, że mam jakiś match, teraz jednak wiem, że to oni są wspaniali i będę o nich walczyć do upadłego z każdą au pair, która podda idealność mojej kandydatury pod wątpliwość. Najlepszym dowodem na moją miłość do nich jest to, że śmiało mogę powiedzieć, że gdyby druga rodzinka była z Kalifornii to i tak wolałabym tą pierwszą. Oczywiście nie przekreślam ich tak prędko, dam nam szansę na skype, może mnie zaskoczą :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz